poniedziałek, 10 marca 2014

♥5 część II "Poszukiwani"

Aly musiała do łazienki.Chodziła krętymi korytarzami,i chodziła,ale nie mogła znaleźć. Nagle z jej ust wydobył się pisk,gdy została wciągnięta do kantorka i przyciśnięta do ściany.Ciepły oddech owiał jej szyję,a czoło zostało zetknięte z innym czołem.Brązowe tęczówki spojrzały w inne,intensywne,piękne...
-hej,piękna...

-kim jesteś?! I czego chcesz?!
-Oh,przepraszam...
Postać się poruszyła,dając Aly przestrzeń.Dziewczyna usłyszała ciche 'pstryk' i już widziała swojego porywacza.Najpiękniejsza istota,jaką do tej pory szatynka widziała.Duże zielone oczy,rozczulający uśmiech ukazujący słodkie dołeczki,oraz burza loków na głowie.
-Harry?
-Tak,cześć.Przepraszam,że wciągnąłem Cię w taką ciemnicę,mogłaś się wystraszyć...
-Nic...Nic się nie stało.
Cała wcześniejsza pewność siebie bruneta uleciała.Zniknęła wraz z mrokiem,światło przyniosło nieśmiały uśmiech.Harry nie odczuwał wstydu,sądził,że tyle lat na scenie zmniejszyło to uczucie niemal do zera,a teraz jego policzki piekły,gdy Aly spoglądała mu prosto w oczy.
-więc...um...uh...yeah...
-Coś się stało? Czemu mnie tu zaciągnąłeś?
-Bo...b-bo...uh...
-Hazz,wykrztuś to!
Chłopakowi zrobiło się ciepło.Ta ksywka brzmiała w jej ustach tak słodko,tak lekko,tak.... To nie do opisania.
-chciałem...ch-chiałem porozmawiać... Nie mieliśmy okazji się lepiej poznać...
-Liam zachował się strasznie,przepraszam za niego...
-Nie szkodzi.Znam go już długo,jestem poniekąd przyzwyczajony...ekheem.. więc...
-więc..
-Um... jestem Harry.Harry Styles.
Wyciągnął rękę,a dziewczyna z uśmiechem złączyła ją ze swoją.Możliwe,że trochę za długo to trwało,ale tylko możliwe...
-Aly Payne.
-Miło Cię poznać.
-Nawzajem,Harry.
Cisza nie była niezręczna.Harry zdążył się zakochać w tych maleńkich zmarszczkach przy pięknych brązowych oczach,Aly zdążyła stracić głowę dla tych nieziemskich dołeczków.Słowa nie były potrzebne,spojrzenie i przelotne uśmiechy wyrażały wszystko,co chcieli powiedzieć.Cisza była melodią,opowiadającą o rodzącym się uczuciu.

Empty spaces - what are we living for?
Abandoned places - I guess we know the score?
On and on...
Does anybody know what we are looking for ?
I'm looking for Harry!
Another hero, another mindless crime
Behind the curtain in the pantomime
Hold the line!
Does anybody want to take it anymore.
Harry, I'll  kill You.
Show must go on!
Show must go on! Yeah!
Inside I'm terribly angry
My make-up may be flaking
But my smile still stays on.

-Ktoś chyba nie jest zadowolony Twoim zniknięciem,Loczek...
-Taa...
Oboje się roześmiali.
-Dasz mi swój numer?
-Okej,jasne...

Show must go on!
Show must go on! Yeah!
In a moment I'll kill him
My make-up may be flaking
But my smile still stays on.

-Dzięki...to...um...zadzwonię.
-Będę czekać.

I'll face it with a grin.
I'm never giving in
On with the show!

Harry zdyszany wbiegł do studia,w którym improwizowałem,śpiewając piosenkę Queen. Chciał się roześmiać,bo..serio?Louis Tomlinson rozdziera mordę,by uratować jego tyłek? Nie zdążył,bo dostał prosto w twarz.Na policzku został czerwony ślad małej dłoni,a ja zgromiłem go wzrokiem typu "W życiu mi się nie wypłacisz.Będziesz dziękował na klęczkach,kretynie."

I'll top the bill.
I'll overkill .
I have to find the will to carry on
[With the - ] Show!
Show must go on!

-Harry!- piosenka się skończyła,publiczność dała owacje na stojąco a,gdy się już uspokoiło,prezenterka zwróciła się do Stylesa. - Gdzieś Ty się podziewał?
I Harry już otwierał usta,ale zamiast swojego zachrypniętego głosu usłyszał inny.
-Harry przewiał sobie penisa i teraz ciągle ciśnie go na siusiu.
Gdyby wzrok potrafił zabijać, już dawno leżałbym martwy.A tymczasem uśmiechnąłem się niewinnie,gdy cała sala wybuchła śmiechem.
-Tak,niestety...Louis przypalił sobie tyłek na kuchence,więc pożyczyłem mu swoje spodnie.Szkoda,że tego nie widzieliście.Dwie czerwone połówki jabłka*.Potem siedział godzinę w wannie z lodem,jęcząc jak w czasie orgazmu,więc musiałem,za potrzebą,wyjść na dwór,była straszna wichura i tak jakoś wyszło...
Tak chcesz się bawić,Styles? Wojna.Niech wywiad się skończy,a przekonasz się,że z Louisem Tomlinsonem się nie zadziera.

_________________________________________________
* no chyba nie muszę wyjaśniać,o czym mówił Hazz,co? :P

niedziela, 9 marca 2014

♥5 część I "Poszukiwani"

Był ciepły,słoneczny dzień.To dopiero lipiec,w Londynie powinno być jeszcze chłodno,a tymczasem grzało,jak diabli.Miałem na sobie spodenki w odcieniu... w sumie,to nie potrafię określić,co to za kolor.Nie jestem dziewczyną,nie znam się.Ja nazwałbym go po prostu zielonym,może pomieszanym z niebieskim.Mój tors opinała zwykła koszulka.To,że jestem gwiazdą,nie oznacza,że będę łaził w jakimś lateksie,czy płaszczu ze złota.Wracając do tematu.Moje włosy przypominały gniazdo,ale zauważyłem,że moje księżniczki lubią tą fryzurę.A kim ja jestem,by kwestionować zdanie milionów dziewczyn?O czym to ja...ach,tak.Krótko mówiąc wyglądałem bosko,świetnie,cudownie i seksownie,gdy Harry zniknął.
A,tutaj Cię mam,czytelniku.Sądziłeś,że zacznę opowiadać o swoim ekscytującym życiu? Otóż,nie.Harry zniknął,nie wiemy,gdzie on jest,a za 10 minut mamy wywiad,do cholery!Jest tu nawet Aly i...gdzie ona jest?
-Oh,no bez jaj! Gdzie jest Loczuś?! - westchnąłem zirytowany,tuląc się do Nialla.
-Louie,nie wiem...
-Niall,kocham Cię.
-Jesteś durniem.
-Ty też,ale Cię kocham.
-fajnie. - zachichotał,przerzucił mnie przez ramię i zaczął biegać po korytarzu,a ja wybuchnąłem dzikim śmiechem.Tak,moje życie wróciło do normy.Już oswoiłem się z tym,że mam córki,choć czasem jestem zaskoczony,jak za pierwszym razem.
Aly musiała do łazienki.Chodziła krętymi korytarzami,i chodziła,ale nie mogła znaleźć. Nagle z jej ust wydobył się pisk,gdy została wciągnięta do kantorka i przyciśnięta do ściany.Ciepły oddech owiał jej szyję,a czoło zostało zetknięte z innym czołem.Brązowe tęczówki spojrzały w inne,intensywne,piękne...
-hej,piękna...

_______________________________________
bateria na wyczerpaniu,aaaa!
część druga, O WIELE DŁUŻSZA pojawi się dziś wieczorem,lub jutro. Wybaczcie,ale jestem w domu sama z roczną bratanicą,która ma gorączkę :(

kto wciągnął Aly? co się wydarzy w kantorku? :P

lots of love / Elli x.

środa, 5 marca 2014

ops!

Rozdział pojawi się w piątek/niedzielę :)
po prostu,patrząc na liczbę komentarzy,stwierdziłyśmy,że już nikt nie czyta tego opowiadania,więc nie poinformowałyśmy na stronie o zawieszeniu.Skoro są osoby,które czekają na rozdział- przepraszamy :)

Lots of love.
Elli x.

środa, 1 stycznia 2014

♥4 "Zaufaj mi..."

Maya obudziła się wcześniej niż Kate. Przetarła zaspane oczka i powoli podreptała do mojej sypialni. Dziwnie się czuła, gdy zamiast kobiecej sylwetki i półdługimi włosami zastała wytatuowane ciało mężczyzny, dodatkowo śpiącego w samych bokserkach. W przeciwieństwie do Katie, ona nie była tak pewna siebie bez siostry obok. Jej oczka miały delikatniejszy odcień błękitu, co dało się zauważyć dopiero po dłuższym czasie. Wracając do tematu, mała stanęła przed łóżkiem i zaczęła się nerwowo bawić palcami swoich drobnych dłoni.
-Tatoo...
Przebudziłem się i przecierając oko podniosłem się lekko.
-Słucham Skarbie?
-Mogę do Ciebie?
-Jasne, że możesz. Chodź-podniosłem w górę puchatą pościel.
-Ale na pewno? Bo jak nie, to mogę sobie iść...
-No coś ty. Wskakuj.
Maya wyglądała, jakby się wahała. Była zdecydowanie nieufna.
-A...mógłbyś...ubrać spodnie?
-Przepraszam, już ubieram-posłałem mojej córce szczery uśmiech i wyciągnąłem spod łóżka spodnie w kratę po czym szybko je wsunąłem na swoje nogi.
-Dziękuję...
-Chodź tu mała.
-Nic mi nie zrobisz, tak?
-Skąd Ci to Kochanie przyszło do głowy? Jasne, że nie.
-Bo jesteś dorosły...i byłeś bez spodni i koszulki i...jeśli bym się tak do Ciebie położyła to...to byś mi coś zrobił...a to wcale nie jest zabawne...
-Nic Ci nigdy nie zrobię Maya.
-Ale Katie tu nie ma i...i nikogo innego i...-cofnęła się o kilka kroczków,a jej głos zaczął podnosić się do pisku-ja chyba wrócę do pokoju...
Trochę zszokowany zszedłem z łóżka i powoli kucnąłem przy dziewczynce.
-Maya, zaufaj mi. Kocham Cię i nie mam zamiaru Ci nic zrobić.
-Nie znasz mnie długo, nie możesz mnie kochać...
-Ale gdy dowiedziałem się, że jesteś moją córką to Cię pokochałem. I musisz mi zaufać, bo spędzasz ze mną resztę wakacji.
-Ale...
-No już. Zaufaj mi Skarbie.
-Na pewno mi nic nie zrobisz? Ja się boję...
-Nie bój się mnie. No Kochanie, spójrz na mnie-uśmiechnąłem się miło-ja bym mógł coś Tobie zrobić? Taki słodziak jak ja?
-Mama mówiła, że do skromnych to Ty nie należysz...
Zaśmiałem się-No widzisz.
-Nie jesteś jak tamten...taki zostań-spuściła główkę i nieśmiało go przytuliła.
-O kim mówisz?-objąłem czule moją córkę.
-O chłopaku mamusi.
-Ooo...jest aż taki zły?
-Nie lubi mnie.
-Czemu?
-Po prostu nie. A mówi,że mnie kocha-zadrżała-nie lubię zostawać z nim sama, jest dziwny i się boję.
-Porozmawiam o ty z mamą, dobrze?-"jeżeli się z nią spotkam" pomyślałem i poszedłem do łóżka.
-Mama mówi, że wymyślam..i Katie też.
-Na razie się nie musicie bać, bo jesteście u mnie.
-I nie będę musiała cię...err...dotykać...w różnych dziwnych miejscach, tak?
-Nie-odpowiedziałem odrazu przerażony.
-To dobrze.
-Włączyć Ci bajki?
-N-nie!
-Czemu tak głośno?-spojrzałem naprawdę zaniepokojony na córkę.
Maya wyrwała się z uścisku i skuliła na drugiej stronie łóżka-Nie chcę.
-Córeczko, mów mi co się dzieje. Zachowujesz się inaczej niż zawsze.
-Bo nie ma tu Katie...
-A co ma do tego Katie?
-Katie mnie broni...
-Przed czym Miśku?
-Przed wszystkim. Zawsze mnie broni, gdy jestem z dorosłymi chłopakami. Teraz jej nie ma...
-Ale ja jestem waszym tatą, bez zaufania te wakacje się nam nie udadzą.
-Katie Ci ufa.
-Ty też musisz, mi zaufać. Ufasz mi?
-Gdy jesteś ubrany...
-Ufasz?
-Wtedy tak.

Od autorek: Przepraszamy za przerwę w publikowaniu, będziemy starały się dodawać rozdziały częściej.
Miłego czytania i szczęśliwego nowego roku!

niedziela, 6 października 2013

♥3 "Huston,mamy problem.."

Rozdział miał się pojawić wczoraj, ale miałam problemy z internetem.
Dlatego też, że dzisiaj znowu zaczyna mu odbijać, rozdział na forbidden-love... pojawi się jutro wieczorem.
Przepraszamy ;c


Soooooł! Miłego czytania.
Proszę, zostawiajcie po sobie komentarze, to pomaga  :**



______________________________________________________________________________


Liam i Aly pojechali rano do rodziców. Podczas jazdy dziewczyna w końcu zaczęła rozmowę.
-Więc..mieliśmy porozmawiać...
-A tak..co chcesz wiedzieć?
-Jesteś Liam, tak?
-Tak.
-Opowiesz mi, co się mniej więcej stało?
-Ehm..ok.Więc miałem 12 lat, gdy Cię porwali, to już wiesz..ja byłem załamany..naprawdę Cię kochałem, byłaś moją ukochaną siostrzyczką, wszystko robiliśmy razem, a potem nagle byłem sam...rodzice mnie nie pocieszali, bo sami byli zdołowani. Mówiłem, mama miała depresję, a ojciec wmawiał sobie, że to nieprawda...potem cię szukał..ale nikt nie mógł cię znaleźć..nawet sobie nie wyobrażasz, jak się wczoraj ucieszyłem..chciałem wykrzyczeć na cały świat, jak tęskniłem..wziąć cię w ramiona i nie wypuścić..
-Bracia zazwyczaj nie lubią się z siostrami..
-Z nami zawsze było inaczej...trudno nas było rozdzielić.
-Zostawmy już temat porwania. Czym się zajmujesz?
-Jestem w zespole. Śpiewam.
-Fajnie..a jak życie prywatne?
-Mam dziewczynę, już od kilku lat. Danielle. Jest cudowna, na pewno się polubicie.
-Wyglądasz na szczęśliwego.
-Bo byłem, a teraz, kiedy się znalazłaś ,osiągnąłem pełnię szczęścia. Nie mogę się doczekać, aż rodzice cię zobaczą...
-Trochę się boję...co im powiem?
-Nie myśl o tym. Zobaczysz ich i samo się ułoży.
-Liczę na to.
-A potem przedstawię cię chłopakom.zgoda?
-zgoda.
Wizyta była...niezwykła. Ich mama się rozpłakała, a ojciec długo nie mógł uwierzyć, że Aly się znalazła. Tak zleciał cały dzień. A następnego Liam postanowił przedstawić swoją siostrę zespołowi. Zaprosił ich do siebie.
-Więc..chłopcy, to jest Aly..moja siostra. Aly, to..od prawej,Louis, Niall, Zayn i Har...Hazz? Wszystko w porządku?-zmarszczył brwi widząc Harrego,stojącego jak słup,nawet nie mrugał.
-uno momento.-rzekłem i pacnąłem chłopaka w policzek.Nic nie dało.-Styles,popatrz! kotek!
-gdzie?!
-masz kotka w głowie misiu.takiego duuuuuużego.-roześmiałem się i go przytuliłem.-nie śliń się tak,będę zazdrosny..-wyszeptałem mu do ucha rozbawiony.-co się dzieje?
-ona jest taka śliczna...
-Hazz...dobrze słyszę?Zakoch..
-ciiiiś! nie..chyba..
-rozumiem...-cmoknąłem go w policzek i spojrzałem na resztę.-Aly spodobała się naszemu loczkowi i dlatego zaniemówił..-zachichotałem,Aly się zarumieniła,ale Liam nie był zadowolony..
-Ty się Styles nawet nie zbliżaj...
-Liam.!
-Louis plecie bzdury.-Hazz zaraz się wybronił.
-no ja myśle...
Styles już potem siedział cicho i starał się nie zwracać na siebie uwagi.Aly nie mogła oderwać od niego wzroku.Wydawał się jej taki..uroczy,niewinny,chyba troszkę zagubiony w sytuacji..
To było..dziwne..Zayn chciał wybadać sprawę,więc został u Liama na noc.Późnym wieczorem przy piwku,gdy Aly spała,on zagadał szatyna
-Ty,Liam..co to dzisiaj było?
-co?
-ta akcja.. "nawet się nie zbliżaj.."
-musiałem to zrobić..
-czemu? Liam,Harry to twój przyjaciel,wiesz,jak on się poczuł?
-miał się tak poczuć.
-upokorzony?
-co?
-upokorzyłeś go.Dlaczego tak ostro zareagowałeś.?
-nie pozwolę,by zaczął podrywać moją siostrę.
-ona mu się spodobała,Li...
-no i? Nie będą razem.
-czemu?
-nie znasz Hazzy? zmienia dziewczyny,jak rękawiczki.Niby wielka miłość,a po tygodniu przychodzi i mówi,że "to nie była ta".Nie chcę,żeby Aly miała złamane serce..
-Lia..
-koniec tematu.Nie pozwolę.
-ale to Twój przyjaciel...
-przyjaźń nie ma tu nic do gadania.Musiałem mu pokazać,gdzie jego miejsce,niech się podwala do innych..
-moim zdaniem to przeginka.
-zamknij się już.-wyjął telefon,bo usłyszał sygnał alarmujący o słabej baterii.-co to?-spojrzał dziwnie na komunikat sprzed paru godzin. "Plik pomyślnie wysłany". Otworzył.Zdjęcie Jego i Aly z wczoraj.
-co?
-ktoś wysłał sobie z mojego telefonu zdjęcie..
-pewnie Aly.
-pewnie tak.Idziemy spać?
-jasne.gościnny,czy mnie przygarniesz?
-chodź pieszczochu.
-idę mój kaloryferku.
Roześmiali się oboje i poszli spać.
-nie przeginaj.!-Payne warknął rozbawiony czując,jak Malik obejmuje go w środku nocy w pasie.
-kochaaaaaam Cię!
-gej.
-pedał.
-też Cię kocham.
-och te nasze sweet rozmowy w środku nocy.
-dobranoc Zee.
-dobranoc Daddy.
-...
-słodkich snów.
-nawzajem.
-karaluchy pod poduchy
-...
-Liam,nie powiedziałeś dobranoc...
-Zayn,śpię.
-to czemu mówisz?
-bo..
-aahahaa.powiedz dobraaaanoc.
-dobranoc.
-słodkich snów.
-...
-Liaaaaam!
-UGH!-odwrócił się w jego stronę i moooocno przytulił.-dobranoc Malik,na maaaaxa słodziutkich snów,niech ci się przyśni tęczowa wata cukrowa i kolorowe jednorożce wydalające złote lusterka,które mówią,jak bardzo cię kochają.A gdy jutro się  obudzisz,to zrobię ci śniadanko,zgoda?
-awwwwwww....jak uroczo.
-zamknę cię w psychiatryku.
-nie przesadzaj z tą miłością..-zachichotał,powiercił się i zasnął.
"edytuj zdjęcie"
"przytnij"

"zaakceptować zmiany?"
"tak"
"edycja pliku zakończona".
Hazz ustawił zdjęcie na tapetę.Aly z wczoraj.
-Huston.mamy problem..Zakochałem się..



piątek, 31 maja 2013

♥2 "Odnaleziona"


Rano, gdy robiłem bliźniaczkom tosty, przyszła reszta One Direction. Byli w szoku, ale widziałem w ich oczach smutek, bo wyjazd się nie udał. Rozumiałem ich, wszyscy się cholernie cieszyliśmy na te wakacje...
-Tak się kończy bzykanie bez zabezpieczeń. Człowieku, miałeś 19 lat, matka nie uczyła co to są prezerwatywy?
Dziewczynkom włączyłem bajki w salonie, a sam wróciłem do kuchni.
-Kurwa, zejdź ze mnie. Ja też jestem w szoku.
Liam przetarł oczy. Daddy Direction chyba pierwszy raz nie wiedział jak się zachować. Czemu mnie to trochę rozśmieszyło? Sam nie wiem.
-No dobra...ale skąd możesz być pewny,że to twoje córki? Heloo, jesteś sławny, połowa świata cię zna. A one nic nie chcą powiedzieć o swojej matce, bo być może ta laska im tak kazała, by cię wkręcić w tatusiowanie.
-Nie jestem pewny...ale z drugiej strony, spójrz na nie...strasznie podobne...gesty...zachowanie...nawet akcentowanie wyrazów.
-Nie jesteś jedynym szatynem o niebieskich oczach na świecie. Równie dobrze ich matka może mieć brązowe włosy i niebieskie oczy i to po niej.
-Nie wiem, na prawdę nie wiem...nie mogę ich wyrzucić przecież...
-Telefon im zwiń, znajdź numer tej dziewczyny i każ jej je zabrać. Mieliśmy wyjechać prawda?
Zayn się wtrącił. Niall w tym czasie pożerał moje kanapki. Szczery facet. Mógłby wejść do Białego Domu a i tak od razu spytałby o drogę do kuchni i opróżnił lodówkę prezydenta w mgnieniu oka.
-Pamiętam, przecież się tym z wami jarałem...zrobię wszystko, by wyjaśnić tą sprawę...
-No to wio po ten telefon.
Chłopcy poszli do "moich córek" i tam odwrócili ich uwagę, a ja rozpocząłem swoją misję. Niczym ninja...wszedłem do pokoju gościnnego, wyjąłem telefon z kieszeni Kati i gustownie...zwiałem do łazienki. Poczułem się "Like a Boss" gdy znalazłem numer ich mamy i od razu zadzwoniłem.
-Na jakiej podstawie jestem ich ojcem?
Dziewczyna spanikowała i się rozłączyła. Ej no co to miało być? Po chwili dostałem sms'a...
X: "Gołym okiem to widać. Te same oczy,nos,charakter,włosy..."
Ja: "Jest pewnie milion osób na tym świecie..."
X: "Nie jestem dziwką. Miałeś wtedy 19 lat, dłuższe włosy. Zrobiliśmy to na jednej z twoich licznych imprez. Byłeś moim pierwszym ostatnim, choć ja zapewne jedną z wielu..."
Zastanowłem się chwilę. Nie no, musiałem ją znać.
Ja: "Dobra,zajmę się nimi."
I to był koniec rozmowy. Do drzwi ktoś zapukał. Katie. Ogarnąłem się, wstałem i otworzyłem.
-Muse siusiu...
-Poradzisz sobie sama czy ci pomóc?
-Pomós.
Zamknąłem drzwi i po chwili już było po wszystkim.Skorzystała z tego, że kucam i usiadła mi na kolana. Przytuliła się. Co jak co,ale tulić to one się lubią.
-Chyba nieźle mi idzie to tatusiowanie, co?
-Mas braki, ale sie nauczys.
Zaśmiałem się.
-Wszystkiego mnie nauczycie i przeżyjemy.
-Jesteś ładniejsy niż na zdjęciach...
Wstałem i poszedłem do salonu.
-Chłopaki, przepraszam, ale musicie jechać sami...
-Bez ciebe nie jedziemy.
-Nie macie wyjścia, bo ja zostaję tutaj.
-Kiedyś będę tego żałował...pewnie za dwa dni...ale skoro ty zostajesz, to my też.
-Bez wgłupów. Już was tu nie widzę. Wyślijcie mi pocztówkę.- wyszczerzyłem się a Hazz trzepnął mnie poduszką. Ałć?
-Nie będę się wyrażał przy twoich damskich kolanch. Zostajemy. Są wygadane i chcę zobaczyć, jak będą ci cisnąć przez te dwa miesiące.
-Śmieszne..
-A tak z innej beczki to tatuś się ubiela tak jak ta pizama?-zauważyła jedna z bliźniaczek,a druga zaraz dokończyła:
-Jeśli tak, to czekają nas spooore zakupy...
-Tatuś jest trzeci na liście najlepiej ubierających się mężczyzn, więc proszę uważać na słówka.
-I dlatego ubrałeś paski do kratki? Chyba źle przelicyli głosy...
-To jest piżama. Jakoś nie kręci mnie piżamowa moda, śpię w czym mi wygodnie.
-Tytuł tseciego mescyzny zobowiązuje, no ale jak chcesz...
Uśmiechnęły się cwaniacko a chłopcy już mieli ze mnie polewkę.
-Jesteście teraz moimi córeczkami, więc proszę mi obciachu nie narobić.Zaraz jedziemy na zakupy, a wy w tych koszulkach?
-Wygodne. Mam nadzieje, że umies robić warkoczyki
-Proszę was...mam cztery siostry.wychodzimy.
-To idźkaj się ubrać..
-Wy nie idziecie w tych koszulkach. Tytuł córeczek trzeciego najlepiej ubranego mężczyzny zobowiązuje.
I poszedłem do siebie, a reszta...zaczęła mnie obgadywać. Kati na czele.
-On tak zawsze?
-To znaczy?
-Nabuziowany. Żartujemy sobie a on to na poważnie..
-On też żartuje.
-Tytuł córecek trzeciego najlepiej ubranego mescyzny zobowiązuje.
Powiedziały moim głosem, wybuchły śmiechem i pobiegły się ubrać.Calutki dzień byliśmy na zakupach, potem na lodach i pizzy. Bardzo się polubiliśmy, już bez dogryzania.
     Liam w środku nocy dostał telefon z policji. Odnaleźli jego siostrę, która została porwana 12 lat temu. On miał wtedy 10 lat, a ona 4. Policjanci po godzinie zapukali do jego domu i wpuścili przodem dziewczynę. Niska 16-latka w podartych już rurkach i zniszczonej bluzie. Spojrzała na brata dużymi brązowymi oczami a później spuściła głowę .Funkcjonariusze zostawili ich samych a Liam bardzo mocno ją przytulił.
-Moje maleństwo...- niemal ją udusił z tęsknoty. Potem zaprowadził ją do salonu, ale po spojrzeniu na jej ciuchy od razu przyniósł jej swoje dresy i bluzę.
-Je...jesteś moim bratem?
-No tak...Liam.
-A...a...
-No dobra, od początku.-usiadł i wziął ją sobie na kolana. Była taka drobna.-jesteś moją siostrą, sześć lat młodszą. Gdy miałaś 4 lata zostałaś porwana i od 12-u lat nieustannie cię poszukujemy.
-A...cały czas mieszkałam z jakimiś pijakami...a ja..zostałam porwana?-otarła łzę.Była w szoku.
-Nie wiemy dlaczego...
-A...a...rodzice?
-Mama wpadła w depresję, nie radziła sobie ze stratą dziecka...tata za wszelką cenę chciał cię znaleźć, co odbiło się na jego zdrowiu.
-Ale już...już wszystko dobrze?
-Już tak.
-Ja w ogóle mam na imię Aly?
-Tak..miałaś wisiorek z imieniem...już go nie m...
-Mam.-wyjęła biżuterię ze spodni.-zabraliby mi go i sprzedali...
-Chodź, prześpisz się, a jutro pojedziemy do rodziców.
-Nie. Ja chcę wiedzieć o tobie wszystko. Czym się interesujesz? Pracujesz? Masz dziewczynę?
-Aly, kochanie,jest środek nocy, porozmawiamy o tym jutro.
-No dobrze...
    Hazz i ja siedzieliśmy w mojej sypialni z piwem w ręku. Po chwili dało się usłyszeć małe kroczki i dwie słodziary weszły na łózko.
-No i co tam?
-Cemu nie śpicie?
-O to samo moglibyśmy zapytać was.
-Bo ja miałam taki kosmar...i Kati też...i był taaki strasny...i zapomniałyśmy co nam sie śniło...i.oo...macie socek jabuskowy...-Maya wyciągnęła rączki po szklankę.
-To nie soczek.
-To cooo?
-Napój nie dla dzieci..
-Cyli piwo..-westchnęły obie-i po co trujecie olganizm?
-Dobra, dobra.Już się nie wymądrzajcie.-zaśmialiśmy się, bo szczerze nas to rozbawiło.
-Mama mówi,że to nie zdrowe...i można się uzależnić.
-Raz na jakiś czas nic się nie stanie. Śpijcie już, co?
-Kołysaj...-wdrapały się na nasze ręce, oparły główki o nasze ramiona i po chwili już spały.
-Jesteś pewny, że one są twoje?
-Coraz bardziej..
-No są pyskate, owszem...ale nie wydaje się to dziwne? Stanęły przed twoimi drzwiami, niby twoje córki, a na dowód mają twoje zdjęcie,które bardzo łatwo znaleźć w necie, wywołać, podrzeć lekko by wyglądało na starsze...no i biedny nie jesteś, może jakaś laska wcisnęła ci dzieci korzystając z ich wieku ,bo wie, że nie zapisujesz sobie danych dziewczyn, z którymi się bzykasz.
-Muszę znać tą dziewczynę. Nawet po pijaku kontroluję z kim idę do łóżka.
-Szukanie igły w stogu siana. Miałeś 19 lat i wiem ile lasek przeszło przez twoje łóżko. Uwierz,to nie były 2 czy 3...
-Koniec tematu. Dobranoc.
-Wypij to do końca, bo się do tego dobiorą i będziesz miał dwie pijaczki w domu.
-To niezdrowe.-wybuchłem cichym śmiechem i po chwili dziewczynki spały wtulone w nas a my w siebie nawzajem.


Od autorek:
Jeżeli chcecie być informowane o rozdziałach to zapraszamy do zakładki "Informowani" :)
Zapraszamy również na naszą podstronę gdzie będziecie mogli zaczerpnąć trochę informacji o nas i naszych opowiadaniach:  http://opowiadania-merry-niita.blogspot.com/


środa, 8 maja 2013

♥1 "Nowe życie za drzwiami"



-3...2...1...MAMY WAKACJE LUDZIE!- Louis mimo 24-lat na karku długo wyczekiwał tego dnia, bo ich menadżer obiecał im dwa miesiące wolnego akurat na lipiec i sierpień i chłopcy postanowili wyjechać razem na Hawaje.
-Yeah! Yeah! Yeah!- krzyknęli wszyscy i przybili piątkę. Strasznie się cieszyli na jutrzejszy wyjazd-widzimy się jutro!- pożegnali się i każdy rozjechał się do siebie.
Jakoś w środku nocy Louisa obudził dzwonek do drzwi. Tomlinson, wyrwany z pięknego snu o modelce, nieogarnięty wstał i otworzył. Stały tam dwie niskie, wyjątkowo śliczne dziewczynki. Szatynki o długich włosach w lekko haotycznym koczku, ubrane w szare koszule i białe rurki. Do tego żółte płaszczyki. Nie miały grzywki, przez co ich duże, mocno błękitne oczka były wprost nie do opisania. Obie spojrzały na podartą, małą fotografię, potem na niego i...
-Tatuuuuś!- pisnęły i przytuliły się do jego nóg, a szatyn uderzył się kilka razy po policzku by oprzytomnieć i spojrzał w dół.
-Przep...przepraszam, ale chyba mnie z kimś pomyliłyście dziewczynki…
Obie zaprzeczyły główką i zmarszczyły słodko lekko zadarte noski- Loui Tomlinsion, tak?
-No...no tak, ale...
-Mama nas tu psywiozła...na wakacje.
-Mama? Na wakacje?-jak mantrę powtórzył ich słowa i zamknął za nimi drzwi-kto jest waszą mamą?
-Kobieta.
-Ale jaka?
-Ładna.
-Dziewczynki...
-No mama. Znas ją bo jesteś tatą, a żeby nim być musis znać mamę…
-No właśnie nie za bardzo…-mruknął do siebie-ile macie lat, co?
-Pięć…-obie mówiły albo razem albo naprzemian. Lou kucnął przy nich i pomyślał chwilę. "nie pieprzyłem się z nieznajomymi, muszę znać ich matkę..."
Przypomniał sobie coś, ale musiał się upewnić.
-Dobra...i mam wam wierzyć?
-Taaak…-uśmiechnęły się słodko i ufnie do niego przytulily, a on niepewnie je objął
-A macie jakiś numer do mamusi?
-Mamy..
-No to dajcie, muszę z nią porozmawiać o waszych wakacjach.
-Komólka mi padła…-westchnęła jedna a on spojrzał na drugą.
-A tobie?
-Ale mamusia wsystko wie. U ciebie spędzamy wakacje a potem skoła.
-Ale zapomniałem spytać mamusi o jedną ważną sprawę, a mi kolega właśnie usunął jej numer…
-Powiedz mi a ja spytam.
-Ale to sprawa między nami.
-Mamusia nie ma przed nami tajemnic.
Przymknął na chwilę powieki i westchnął-po prostu podaj mi ten numer…
-No ale po cooo?
-Muszę spytać o sprawę, która dotyczy dorosłych..
-Ale mama nie pozwala dawać numeru bez jej zgody…
-Dobra, nieważne...wygadane po mnie, oczy po mnie, włosy po mnie, noski po mnie…-gadał sam do siebie-spać?
-A mas coś do jedzenia?
-A co lubicie jeść?- zaprowadził je do kuchni i zapalił światło.
-Klem z gotowanych malchewek- uśmiechnęły się i usiadły do stołu
-Robi się- zaczął gotowanie
-Jak się nazywacie?
-Ja jestem Kati a to Maya.
-Smacznego.- podał im po chwili i patrząc jak pałaszują pomarańczowy krem oparł się o blat
-A...nie macie żadnych ubranek?
Po jedzeniu zabrał je do gościnnego wcześniej pisząc sms do chłopaków z opowieścią w skrócie i prośbą, by wpadli jutro rano.
-Nie...jakoś tego mamusia zapomniała..
-Hm...to w czym będziecie spały? Chcecie w moich koszulkach?
Obie pokiwały ochoczo główkami i usiadły na łóżko. Louis przyniósł im dwie koszulki w paski i pomógł im je założyć bo same nie dały rady. Godzinę po tym jak on się znów położył w swoim łóżku…przydreptały do niego cicho, przytuliły każda do jednego boku i zasnęły.